|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
 |
 |
 |
        |
 |
|
|
"-
Wiesz, co ty jesteś, Johnny? - jej głęboki głos przypominał syk. Czekał. - Frajer
jesteś, Johnny. Frajer.
Skinął lekko głową.
- Jasne. Bo napuściłem gliny na Mopsa Parisi. Porywanie ludzi dla okupu mnie
nie bawi, złotko. Za takie coś każdego wydałbym gliniarzom, zawsze i wszędzie.
Choćby mi to miało nie wyjść na zdrowie. Ale to już znasz na pamięć. Skończyłaś?
- Wydałeś Mopsa Parisi gliniarzom i myślisz, że o tym nie wie. Ale on może wiedzieć,
więc uciekasz przed nim. Porzucając mnie.
- Może po prostu mam cię dość, skarbie.
Odrzuciła głowę do tyłu i roześmiała się ochryple. W jej śmiechu pobrzmiewała
wściekłość. De Ruse stał niewzruszony." ....R.CH..... |
 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
|
"Spoglądała za pomocą błękitnych otwartych oczu, a jej trójwymiarowość była
ograniczona złotawą, świeżą skórą. Miała toczone ramiona i łydki, wąską talię
i biust tak pięknie zarysowany, że rzec by można - fotografia." ..B.V.. |
|
|
 |
"-Masz cudowną sukienkę - rzekł jej. Była to całkiem zwyczajna wełniana sukienka
w kolorze migdałowej zieleni, z wielkimi guzikami ze złoconej ceramiki i z
kratką z kutego żelaza, tworzącą karczek na plecach.
- Podoba ci się - zapytała Izis. - Jest zachwycająca - rzekł Colin - Czy można
wsadzić rękę za kraty bez obawy, że coś ugryzie?
- Nie radzę ryzykować." ...............B.V..
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
 |
|
"MARC To tylko skromny bukiecik. (podaje jej pudełko czekoladek) Jeśli sobie
dobrze przypominam, lubi je pani...
FLORENCE (rozpakowuje) Likworki! Przepadam za nimi. (otwiera pudełko, wybiera
jedną czekoladkę, po czym częstuje Marka, który odmawia) Nie chce pan? A ja
biorę następną. Jak już raz zacznę, to nie mogę się powstrzymać." ...R.T...
|
 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
"Przysiadła powoli na skraju półkolistej kanapy i odłożyła butelkę. - Wstawiłam
się - odparła - Więc pomyślałam, że może by tak coś zjeść. A potem doszłam
do wniosku, że warto by się znowu wstawić. - Poklepała butelkę. - Zdaje się,
że porwali szefa twojego przyjaciela Diala. - De Ruse powiedział to obojętnie,
jak gdyby wcale go to nie obchodziło. Francine Ley powoli rozchyliła wargi.
Cała jej uroda gdzieś prysła, znikła pod maską bez wyrazu, na której ostro
odcinała się szminka. Usta dziwczyny jakby same składały się do krzyku." ......R.CH......
|
 |
"Potem
jednak puścił Alizę i poszedł poprosić Chloe. Patrzyła na niego. Uśmiechnęła
się i położyła prawą rękę na jego ramieniu. Czuł jej delikatne palce na swojej
szyi. Zmniejszył odległość między ciałami za pomocą przekazanego z mózgu, przez
parę roztropnie wybranych nerwów czaszkowych, skurczu prawego bicepsa." .....B.V.... |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
 |
| "Blondynka
sprzedająca papierosy za wielką ladą w kształcie podkowy była nie pierwszej
młodości. Miała cyniczny wzrok kobiety przywykłej do spławiania natrętów. De
Ruse oparł się łokciami o szklany blat i zsunął kapelusz na tył czarnych, kędzierzawych
włosów. - Camele, dziecino - odezwał się niskim głosem hazardzisty. Dziewczyna
z trzaskiem położyła przed nim paczkę, wybiła na kasie piętnaście centów i z
ledwie uchwytnym uśmieszkiem wsunęła mu pod łokieć dziesięć centów reszty. Podobasz
mi się, mówiły jej oczy. Oparła się o ladę naprzeciwko niego i pochyliła głowę,
by mógł poczuć zapach perfum w jej włosach. - Zrobisz coś dla mnie? - zapytał.
- Co? - szepnęła." ...........R.CH...... |
|
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
|
|
|
|
"Kat
i miecz jeszcze jakby w ruchu, podobni do wyłączonego nagle wentylatora. Struga
krwi tryska z kikuta szyi, nadal jeszcze sterczącego w górę. Uśmiechnięta głowa
spadła na kolana buntownika, a on - podobnie jak palacz, któremu nagle upadł
papieros - nawet tego nie zauważył." ....J.C... |
|
|
|
|
 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
"GŁOS DOKTORA FERSENA Joko, popatrz na swoją lewą rękę.
JOKO No i co, co jest z moją lewą ręką?
GŁOS DOKTORA FERSENA Zaraz da ci w gębę, żebyś się nauczył grzeczności. Mówi
się "panie doktorze Fersen"! (ręka Joko policzkuje go)
GŁOS SIR BARNETTA Nogi Joko, podnieście się! (nogi Joko podnoszą się)
JOKO Nie!!!
GŁOS WANDY No, mój malutki, niech ci stanie... Niech ci opadnie. Niech stanie...
I opadnie." ...R.T....
|
|
|
|
 |
|
|
|
|
|
|
|
"Publiczność lubi utwory, które imponują jej siłą swego śpiewu, które hipnotyzują
ją i wyolbrzymiają jej wrażliwość aż po uśpienie zmysłu krytycznego. Tłum ma
psychikę kobiecą; lubi być posłusznym albo kąsać." ....J.C... |
|
|
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |