Ona pali, rozumie że on mówi w cudzysłowach, więc spokojnie pali. W pewnej chwili on znowu sięga po moją szklankę, aby zademonstrować, że są w tym opustoszałym barze a nie gdzie indziej., i mówi znowu: pani. Gra się skończyła. Ona milczy teraz długą chwilę, dym, wydobywający się z półotwartych ust, otacza niebieskawym welonem jej twarz, pełną zrozumienia dla jego poglądów, dla ich powszechności i zasadniczej wagi. Nikt nie jest zakochany, to jasne. (...)

Otworzył niebieską paczuszkę, ciesząc się pierwszym papierosem, którego znowu będzie palił sam. Wtedy stwierdził, że w prawej kieszeni spodni nie ma zapalniczki, tylko wilgotną chustkę do nosa; w nocy zostawił zapalniczkę. Właściwie złożyło się szczęśliwie, wierzył bowiem naprawdę, że unikną powtórzenia; z nie zapalonym papierosem w ustach rozglądał się dookoła, roztargniony od chwili uświadomienia sobie, że zostawił zapalniczkę. Jeden z furmanów spluwał ustawicznie na podłogę terrazzo, posypaną trocinami. W jakim innym kraju na świecie posypuje się takie podłogi czymś takim? Jednak owładnięty nagle miękkim zmęczeniem, będącym groźbą połączenia się z nią raz jeszcze, przestał się ociągać i poprosił jakiegoś robotnika o zapałki; otrzymał jednak zapalniczkę, podaną spękaną, zatłuszczoną ręką, płomyczek dla tego jedynego, pierwszego papierosa, którego mu znowu wolno było wypalić samemu, i koniec na tym.

Rozkoszował się paleniem papierosa, który nie był w pieszczotliwych żartach przenoszony z jednych ust do drugich, oraz czytaniem zagranicznej gazety, którą tylko co kupił. Ostatecznie świat jeszcze istnieje. Jej podstęp, który wczoraj wieczorem sprawił wrażenie tak rzeczowe i prawie zabawne, zagraniczna rozmowa telefoniczna dla upewnienia się, czy mąż istotnie bawi jeszcze w Londynie, teraz w mimowolnym wspomnieniu wydał mu się nagle niesympatyczny; trzymając filiżankę w lewej ręce, znowu czytał o Algierze. Nie wiedział dlaczego myśli teraz o tym. Ostatecznie to jej sprawa. Zasmucała go jednak myśl, że pewnego odległego dnia, który właściwie już się zaczął, będzie pamiętał jej fortel dokładniej niż cokolwiek innego, jak w łóżku, ze słuchawką w lewej ręce, gawędziła z Londynem, trzymając prawą na jego piersi. Zamknął oczy aby nie być przy tym obecny. Ale nie mógł zamknąć uszu. Potem długi czas palili tylko i milczeli. Ostatecznie to naprawdę nie jego sprawa, jak ona wmontuje to w swoje małżeństwo, nie chciał myśleć o tym teraz, trzymając w lewej ręce filiżankę i czytając o Algierze.

 

 

 

 

 

- Niech mi pan powie - mówię podczas gdy opróżnia popielniczkę i ściereczką wyciera ladę, którą widocznie zasypałem popiołem - Był pan kiedy na Piz Kesch?

A więc mówię teraz o zwykłych sprawach, o wydarzeniach światowych, monologuję. Od czasu do czasu, jak gdyby dym zmuszał ją do tego, przymruża oczy, jak kobieta, kiedy kogoś obejmuje, i byłoby zupełnie naturalne gdyby obcy pan, czy to żartem czy z niemym psim spojrzeniem, raz jeszcze dotknął jej nagiego ramienia, jej ręki, trzymającej papierosa nad popielniczką, jej drugiego ramienia, karku. Nie robi tego.

 

Ani wczoraj, ani dzisiaj, żadnej przeszłości, żadnego zaokrąglenia przez czas - wszystko jest dzisiaj. Ich pierwszy rane, pierwsze południe. Poza kilkoma nic nie znaczącymi słowam, kiedy zamówił kawę, kupiłpapierosy i poprosił robotnika o ogień, nie padły jeszcze między nimi żadne słowa, żadna rozmowa z innymi ludźmi. Jeszcze świat był po prostu na zewnątrz. Palił teraz; bo nagle znalazł obok wilgotnej chustki zapałki, jedna z nich dała jeszcze ogień. Siedział teraz, palił, spoglądałna czarne zakurzone lakierki, nie wiedział jak poradzi sobie z przyszłością, która rozpoczęła się już jego wspomnieniem...

 

niektórzy lubią tom stronę... ale główna strona KARTONU  jest tu :)

 

Classic Karton uber Alles


Copyright 2002 - karton studios